Współczesny mecenat, czyli branded content

Idea mecenatu liczy sobie tysiąclecia. Sama nazwa terminu pochodzi od nazwiska rzymskiego obywatela Caiusa Maecenasa, który w czasie rządów Oktawiana Augusta wspierał np. Horacego, Propercjusza i Wergiliusza. Sam będąc poetą, skupił wokół siebie grono literatów i wspomagał ich swoim majątkiem, aby mogli tworzyć, nie martwiąc się o źródło dochodów. Wykorzystywał też swoją pozycję, aby wpłynąć na rzeczonych twórców, aby ich dzieła popierały rządy Oktawiana Augusta i wprowadzane przez niego zmiany.

Również w późniejszych wiekach wielu artystów np. Michał Anioł nie byłoby w stanie tworzyć, gdyby nie wsparcie mecenasów sztuki. Wśród nich można wymienić papiestwo, włoską rodzinę Medyceuszy czy rodziny panujące w różnych krajach. W Polsce mecenasami byli np. Zygmunt Stary i Zygmunt August.

Mecenat w założeniu jest zupełnie bezinteresowny, w przeciwieństwie do sponsoringu, który służy także promocji samego sponsora. Współczesnym trendem w mecenacie staje się branded cocntent, czyli sytuacja, gdy sztuka wspiera biznes, a nie na odwrót. Jest to sztuka stworzona na potrzeby marki, ale nie zachęcająca do zakupów, nie wspomina nawet o produkcie: jest czymś, co zostało stworzone w celu zaspokajania wyższych potrzeb klientów marki, zarówno obecnych, jak i przyszłych. Nie jest to więc nachalne wykorzystywanie gwiazd w reklamach, które wciąż jest popularną metodą zdobywania klientów przez efekt zaufania do znanej twarzy czy efekt halo.

Przykładem branded content może być piosenka lub teledysk do niej, strona kulinarna producenta przypraw, komiksy i grafiki na portalach społecznościowych. Dzięki takiej formie mecenatu artyści mogą się rozwijać, nie są przymuszeni do reklamowania swojego mecenasa, a ten ostatni i tak zyskuje renomę ze względu na swoją działalność, co przekłada się na opinie klientów i wzrost sprzedaży. Wszystko dzięki nienachalnej promocji sztuki, która w innym razie nie mogłaby powstać lub powstałaby w znacznie bardziej ograniczonym zakresie.

kaplica sykstyńska

Dodaj komentarz